Nowy rok nie oznacza nowego życia.

-Nadia, mam dość tych wszystkich sylwestrowych bzdur. Wszyscy traktują to jak nową rzeczywistość. Zegar wybija północ i bang! Niebo zabarwia się na tysiąc kolorów, przerażone psy chowają się po kątach a szampan wylewa się litrami. Ludzie stawiają sobie kolejne postanowienia choć nie zdążyli jeszcze wypełnić zeszłorocznych. Uważają, że nowy rok sprawia,iż mogą zacząć wszystko od nowa. Większej bzdury w życiu nie słyszałam! Dostajemy nowy rok, ale nie nowe życie!

 

Nadia. Zwyczajna dziewczyna. Dla jednych kujon, dla drugich idiotka, a jeszcze dla innych dziwka. Każdego poznała w innych etapach swojego życia. Często musiała postępować w dany sposób, aby przetrwać. Życie nie dostarczało jej wielkich wyborów. Posiadała tylko kilka i żaden nie był dobry. Zmuszona było do wybierania mniejszego zła. I to robiła. W tym roku popełniła wiele błędów. Więcej niż w jakimkolwiek poprzednim, aczkolwiek niczego nie żałowała. Zdawała sobie sprawę, że wszystko, co do tej pory uczyniła, doprowadziło ją do miejsca, w którym aktualnie się znajdowała. Zyskała dobrze płatną pracę, poznała prawdziwe oblicze jej „miłości życia” i zyskała oddaną przyjaciółkę. Była pewna, że w końcu uporządkowała swoje życie. Oczywiście do czasu. Cała jej egzystencja była przepełniona słowem „do czasu”. Do czasu miała faceta, do czasu żyła jej mama, do czasu żyła w iluzji szczęśliwego związku rodziców. Do czasu również ufała. Obserwując otoczenie dookoła, po ludziach nie spodziewała się już niczego innego niż pospolitej dwulicowości. Wszyscy w około nieustannie powtarzali, że każdy człowiek to osobna, indywidualna jednostka, która pracuje na własny rachunek. Owszem, pracuje. Ale to nie jest jedyny jej rachunek, ponieważ doświadczenie, ból czy radość, którego doświadczamy przy jego płaceniu, odciska piętno na innych.
Nadia miała wtedy 8 lat. Dla takiego dziecka dwójka ludzi będących w związku to coś więcej niż po prostu dwójka ludzi będących w związku. Upatrywała w tych ludziach całego świata. Jej mózg odrzucał myśli, w których ludzie byli ze sobą z innych powodów niż miłość. Wujkowie byli dla niej uosobieniem prawdziwej, wiecznej miłości. Wydawałoby się, że im na sobie zależy. Są ze sobą, bo chcą. Pragną swojej bliskości. Nie kłócą się,a  przede wszystkim są dla siebie największym wsparciem. To był pierwszy raz, gdy życie zrzuciło na nią taki ciężar – zrozumienie, że wszystko, w czym żyła, było jedynie iluzją. Prysło niczym bajka mydlana, gdy niechcący obudziła się w nocy.  Gdy przypadkiem ciocia była w delegacji. Gdy przypadkiem usłyszała dziwne odgłosy. Gdy przypadkiem zdziwiona zakłóconą ciszą nocną, zeszła na dół. Gdy przypadkiem weszła do kuchni i zobaczyła wuja pieprzącego inną na blacie kuchennym. Gdy przypadkiem uciekła z powrotem do łóżka. I gdy przypadkiem równo o północy nastała  ogłuszająca cisza, by po chwili na niebie rozprysło się milion kolorowych świateł. Nadszedł nowy rok. To, co wydarzyło się przed chwilą, miało stać się jedynie mglistym wspomnieniem. Przeszłością, o której nikt nie będzie pamiętał.
Dorastała w tym przekonaniu. Jakby nie spojrzeć, stała się maleńkim uosobieniem wujka. Nie bez przyczyny w sylwestra uciekała do ludzi. Chciała robić rzeczy, które za parę godzin miały pójść w zapomnienie. Ale miała jeden defekt i nigdy nie stała się w pełni mężczyzną z kuchni.
Nie wszystko, co wydarzyło się poprzedniego roku, miało być zapomniane. Miała jedno postanowienie na przyszłe lata, a wręcz całe życie.  Nigdy nie zamierzała zapomnieć czegoś, przez co, przez chociażby  sekundę była szczęśliwa. Bez względu na to, czy było to złe. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s