Bo chciała.

Życie jest skomplikowane, a ludzie dziwni. Albo odwrotnie. Życie dziwne, ludzie skomplikowani. Ona to wiedziała. A może tylko jej się wydawało i było takie dla niej? Bo nie ogarniała wszystkiego dookoła? Wiedziała czego pragnie od życia. Jednak cel miał jedynie zarys tego, co wykreowała sobie w głowie. Był jedną, ogromną, bezdenną przestrzenią, którą indywidualnie musiała zapełnić. SZCZĘŚCIE. Do niego dążyła. Niezbyt oryginalne, nie?

Dziewczyna jak każda inna. Lekko zagubiona. Całkiem ładna, ale  droga do top model kręta i daleka. Czy znała swoją wartość? Istniały przebłyski, ale ego na pozór miała dość niskie, a na randki chodziła jedynie z bohaterami serialu. Co wieczór w jej głowie istniał inny scenariusz na udaną pierwszą randkę. Ideał faceta również potrafił przybierać różnorakie formy, ale niektóre cechy pozostawały niezmienne. Zdarzało się, że płakała. Samoczynnie. Siedziała na łóżku, a strumienie słonej wody spływały  po jej  pulchniejszych policzkach. Brakowało jej tego, o czym godzinami potrafiły opowiadać jej koleżanki. Pierwszym pocałunku, jawnym flircie, gorliwym macaniu, gdy żadna ze stron nie była pewna czy już nadszedł czas na zerwanie ubrań z drugiej osoby i ostrym, długiem seksie. Chciała o tym mówić, mieć o czym,a tymczasem każdy wieczór spędzała samotnie z kakaem (bądź piwem w gorsze dni) i banalnym romansidłem. Mijając zakochane pary na ulicy, automatycznie zrzucała dany dzień do kategorii najgorszych w jej życiu. Bo tak było.Nie potrafiła patrzeć na cudze szczęście jednocześnie nie posiadając swojego. Poznawała ludzi na każdym kroku, a świat ubogi w facetów nie jest. Jednak tutaj nad wartością należy się uważnie zastanowić, ale … mało ich nie było. Mimo to nie było żadnego dla niej.
Kogoś, kto przyjedzie do niej spontanicznie bez zapowiedzi.
Kogoś, kto gorliwie będzie się starał i dążył do spotkania.
Kogoś, kto będzie się troszczył.
Kogoś, dla kogo seks będzie rzeczą drugorzędną, a nie warunkiem istnienia relacji.
Kogoś, komu w pełni by zaufała.
Kogoś, przy kim nie bałaby się zasnąć bez makijażu.
Kogoś, kogo miałaby tylko dla siebie, bo dzielić się nie lubiła. Nie ludźmi. Nie                              mężczyznami.
Spotykała się parę razy z tym, tamtym i tamtym. Sama nie widziała, czego dokładnie od nich oczekuje. Pewna była jedynie tego, że nie byli TYMI. Marzyła o tej filmowej miłości. Przypadkowe spotkanie, kawa, randka i od razu wielka miłość. Pragnienie bliskości, orgazmów jeden za drugim, namiętności, długiego seks na blacie kuchennym. Tak, chciała spontaniczności. Długich rozmów przez telefon, żartów i bezpieczeństwa. Poczucia, że jest sobą i nie musi nikogo udawać. A ON NIE ZNIKNIE I ZAWSZE BĘDZIE. Nawet wtedy, gdy jej gorsze dni, będą wyraźnie dawały mu do zrozumienia, aby spierdalał.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Bo chciała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s