Łudź się.

Wszyscy nieustannie powtarzają, że życie i wszelkie dobro czy zło w nim obecne, jest ulotne. Pojawia się i znika. Nie ma skrupułów. Nie ma litości, a zrozumienie nie istnieje. Wszyscy wmawiają, że tylko głupi ma nadzieję, gdyż tak naprawdę coś takiego nie ma szans na egzystencję.
-Żałosny jesteś. – mówią, gdy powiesz, że czegoś pragniesz by trwało.
-Głupi jesteś. – mówią, gdy zaufasz komuś takiemu jak ty, drugiemu człowiekowi.
-Idiota. – mówią, gdy starasz się udowodnić coś, w czym pokładasz wszelkie nadzieje.
-Naiwny jesteś. -mówią, gdy powiesz, że komuś wierzysz.


Grupa pesymistycznej części społeczeństwa, która nie potrafi zrozumieć, że jest ktoś, gdzieś tam, kto może cieszyć się z życia i mieć ludzi, na których może polegać. Potrafiąc robić sieczkę z mózgu drugiemu człowiekowi, zabijają w nim resztki człowieczeństwa, nadzieję życia.
Karolina miała podobnie. Młoda, piękna i pełna życia. Nie etykietowała ludzi. Każdy wraz z podaniem ręki posiadał u niej ‚czystą kartę’. Ufała każdemu do pierwszego strzału. Obrywała raz za razem, jednak nie poddawała się. Wierzyła w ludzi. Zatykała uszy, gdy mówiono o zakłamaniu, mimo że fałsz otaczał ją ze wszystkich stron. Muskał, ocierał się o nią, szczypał i drapał z całych sił, na każdy możliwy sposób. Odrywał kawałek po kawałeczku wiarę w ludzkość. Unicestwiał jej naturę.
Nie można powiedzieć, że miała łatwe dzieciństwo. Ojciec był typowym chamem i prostakiem bez jakiegokolwiek  poczucia odpowiedzialności za cudze uczucia. Matka.. hmm.. Jako, że nosiła pod piersiami „coś” przez 9 miesięcy, czasami objawiała się w niej cząstka macierzyństwa, ale tylko przez ułamek sekundy! Nie łudźcie się! Od najmłodszych lat, Karolina zmuszona była nauczyć się samodzielności i samotnie radzić sobie z ciemną stroną świata. Uczyła się  wyłącznie na własnych błędach, gdyż w domu żadnego wzorca nie posiadała. Wstawała każdego ranka z nadzieją, że właśnie TEN dzień będzie tym, który zmieni jej życie. Całe osiemnaście lat przeżyła w ten sposób. Szkoła, do której uczęszczała, w większym stopniu uodporniła ją na zło. Pełniła w niej rolę szmacianej lalki, którą każdy poniewierał, kopał, miażdżył i zrównywał z ziemią. Samoocena i poczucie wartości stały u niej na tak niskim poziomie, że mogłoby się wydawać, iż z takiego człowieka nie ma już co wykrzesać. Uważano, że niewiele dzieli ją od popełnienia samobójstwa. Wielu by się poddało. Wielu by skończyło takie życie, bo jaka z niego radość? Bycie na zawołanie i każde skinienie obcych ludzi… Jednak Karolina walczyła. Ufała ludziom. Przebaczyła tym, którzy życzyli jej najgorszego. I robiła to raz za razem. Wykończona psychicznie, ostatecznie zobaczyła światło w tunelu. Spotkała jedną, drobną duszyczkę, która postanowiła nieść z nią ten ciężar. Stały się dla siebie kimś więcej niż obcymi. Ufały bezgranicznie, pomimo iż często potrafiły się na sobie zawieść. Były tylko ludźmi.Każdy popełnia błędy, ale one posiadały umiejętność, na którą wielu tchórzy by się nie zdało.. – potrafiły wybaczać. Wspólnie budując przyszłość  krok za krokiem, stworzyły coś, czego nigdy by nie przypuszczały. Zaistniała relacja, której nikt inny nie był w stanie zniszczyć, a wzajemne zdanie i opinię ceniły wyżej niż kogokolwiek innego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s