Bang!

-Mała, muszę ci coś powiedzieć. Zgadnij, kto zaoferował się, że pójdzie ze mną na tę 18-stkę Kaśki!
– Kto? R.? K.? M.?
-Co no coś ty! Ł.!
-Boże Święty! Pójdziesz z ciachem Ł.!
-Wiesz.. tylko jest jeden problem. A właściwie to dwa. Nie umiem tańczyć, a on ma dziewczynę..
-Umiesz, umiesz. Nie pamiętasz jak razem wywijałyśmy wtedy w klubie? A dziewczyna.. jezu. Oj tam dziewczyna.. przecież to nie ściana. 

Spotkali się tak, jak zaplanowali. Na miejscu, bez zbędnych problemów. Przed wejściem wzięła go pod rękę i weszli na salę niczym świetnie dogadująca się para. Na sam jego widok była rozpromieniona jak nigdy. W końcu zawsze tak na nią działał. Dym i kolorowe światła były wszędzie. Czuła się jak w bajce. W uszach rozbrzmiewał odgłos basów, w których rytm biło jej serce. Chciała czuć się wyjątkowo. Zdawała sobie sprawę, że nigdy to się nie powtórzy, a na pewno nie za szybko. Po zajęciu miejsca przy stole, odłożeniu zbędnego bagażu od razu przenieśli się na parkiet. Był znakomitym tancerzem. Nawet nie potrafiąc tańczyć, przy nim robiła to doskonale. Pozwoliła się prowadzić i ufała. Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej. Nuty układały się w przeróżne melodie. Od disco polo po tango czy salsę. Nawet w tych tańcach brali czynny udział. Byli znakomici. W pewnym momencie bariera, która powstrzymywała ich od czynów godnych pożałowania, pękła. Prysła niczym bańka mydlana. Uniósł ją tak, by nogami objęła go w pasie i wtuliła się w jego silne ramiona. W tej pozycji wytrwali przez 3 kolejne piosenki. Jeszcze nigdy nie było między nimi takiej intymności. Gdy przyszedł czas na disco polo, szybkim krokiem ulotnili się z sali. Poszli na spacer przez las. Musieli ochłonąć. Za bardzo byli rozpaleni. Szli obok siebie i rozmawiali. O wszystkim. O nim, o niej, o jego dziewczynie, o moralności.
-Pieprzyć moralność.. – Podniósł ją do góry i oparł o potężne drzewo. Wbił się w jej usta z taką intensywnością i pragnieniem jak nikt inny. Próbowała się opierać. Toczyła zaciętą walkę z samą sobą. Nie mogła tego zrobić innej dziewczynie. Dziewczynie, która niczym nie zawiniła. Którą lubiła. To nie było w porządku. A jednak kontynuowali. Czuła jego język w swoich ustach. Pieściła jego wargi na zmianę – to górną, to dolną.
-Nie można, słyszysz? Musimy przestać. – wydyszała. Jednak on już był w połowie rozpinania jej koronkowej sukienki. Delikatnie całował jej szyję pozostawiając na niej małe, niemal niewidoczne znamię .
-Mogę zostać u ciebie na noc ? Po imprezie? – zjeżdżał ustami do jej piersi.
-Możesz .

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s