#Mrok

Siedziała przy otwartym balkonie i zgaszonym świetle. Oddalała się coraz dalej, bo mogła i miała takie prawo. Firanka zdawała się poruszać w rytm bijącego serca, a cienie za oknem zniekształcały się. Z wolna zaczęły wyodrębiać się poszczególne części ciała czyhających monstrów .

Czekały aż wyjdzie na balkon. Zegar tykał coraz głośniej. W przeciągu 10 minut wskazówka godzinnaprzesunęła się o dwie liczby do przodu. W cieniach widziała długie szpony, a do uszu dobiegły szepty. Zgrzyt przesuwanego krzesła szczególnie podrażnił jej uszy. Chichot monstrów już wypełniał całą sypialkę. Musiała coś zrobić. Nie mogła pozwolić, aby ich ruch był tym pierwszym, z reguły decydującym. Chciała być atakującym, nie ofiarą. Mrok był wszechobecny. Nie tylko wypełniał pomieszczenie. Zaczął pochłaniać jej serce. Z każdą sekundą pogrążała się w ciemnościach coraz głębiej. Podeszła do balkonu. Cienie wcielały się w nią,stawały jej częścią . Odsłoniła firankę i odważnym krokiem wstąpiła na terytorium wroga. Już się nie bała. Była ich częścią. Zobaczyła wszystko czego się spodziewała. Nic. Jedynie blask księżyca oświetlał leżące na drewnianym stoliku papierosy. Nie mogła się oprzeć. Tak czy siak na zaśnięcie istniały nikłe szanse. Usiadła i odpaliła pierwszego. Potem drugiego, trzeciego i czwartego. Przesiedziała w ten sposób całą noc. Aż księżyc zastąpiło słońce, a w paczce pozostała jedynie jedna fajka. Czar nocy prysł lecz mrok w sercu pozostał niezmienniony…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s